Espresso to najtrudniejsza metoda parzenia — 25–30 sekund, w których wszystko musi się zgodzić. Ale większość „złych shotów" to nie magia, tylko powtarzalne błędy z powtarzalnymi rozwiązaniami.

Pięć grzechów głównych

  1. Nieświeża kawa — stara ziarna nie mają gazu = nie ma kremy ani aromatu.
  2. Złe mielenie — za grubo = kwaśno, za drobno = gorzko, zawsze.
  3. Zła dozowanie — „na oko" to loteria; waga rozwiązuje 40% problemów.
  4. Nierówny tamp — kanałki wody = część kawy nad-, część pod-ekstrahowana.
  5. Zimna głowica i filiżanka — temperatura ekstrakcji spada, smak się zamyka.

Za kwaśne: pod-ekstrakcja

Kwasne, cienkie, „zielone" espresso to za mało ekstrakcji — woda przeszła za szybko, zabrała tylko kwasy. Napraw: zmiel drobniej, wydłuż czas do 28–32 s, zwiększ yield (więcej kawy w filiżance), podnieś temperaturę o stopień.

Za gorzkie: nad-ekstrakcja

Gorzkie, popiołowate, ciężkie = za dużo ekstrakcji. Napraw: zmiel grubiej, skróć czas do 24–27 s, zmniejsz yield, obniż temperaturę o stopień. Jeśli pomaga za dużo — wróć o pół kroku.

Brak kremy

Krema to emulsja CO2 i olejków — nie ma jej na starej kawie ani przy za grubym mieleniu. Świeże ziarno (7–21 dni od palenia) + poprawna ekstrakcja = piękna, tygrysia krema sama przyjdzie.

Kalibracja w 3 próbach

Metoda: ustal dozę (np. 18 g), cel yield 1:2 (36 g), strzelaj czas. Za szybko (kwaśno) → drobniej. Za wolno (gorzko) → grubiej. Trzy próby i masz punkt odniesienia — reszta to drobne strojenie.